O co jej chodziło ? Że niby ja i Naill ? Przecież to śmieszne! Ja kocham Liama, czemu ona mi nie wierze. uhh ... To jest... po prostu...uhhh.... Mam tego dość. Niall, Niall... jak on na mnie patrzy?Ale co ja myślę, przecież on już kocha jedną dziewczynę, tylko niestety bez wzajemności, ale przecież tak po prostu nie da się przestać kochać, więc wydaje mi się, ze Wiki się myliła. On jest najlepszym przyjacielem jaki stąpa po ziemi. Uwielbiam z nim rozmawiać. długo się na znamy, ale mam takie wrażenie jakbyśmy przyjaźnili się kilka lat. To już mnie powoli dobijało. Pokłóciłam sie z Wiktorią w sumie o byle co. Nie wiem o co jej chodziło, ale nie chcę żeby Liam wiedział o mojej przeszłości. Miałam nadzieję, że Wiktoria nic mu nie powie.Dość już na dziś. Uszykowałam się do spania i starałam się o tym nie myśleć, ale nie udało mi się. Nie mogłam zasnąć. Postanowiłam, że jutro pogadam o tym z Niallem. Udało mi się w końcu zasnąć na parę godzin, ale obudziłam się dość wcześnie, bo o 7 .
Ubrałam czarne rurki i bluzę z kapturem. Włosy spięłam w koczka i założyłam conversy. Zjadłam śniadanie i napisałam sms do Nialla " Spotkajmy się dzisiaj nad jeziorem. Sami ." Za chwile otrzymałam odpowiedź: " Jasne a o której? " " Najlepiej za pół godziny " odpisałam i wyszłam już z domu. Wetknęłam słuchawki do uszu i szłam powoli w dane miejsce. Jak zwykle nikogo tam nie było. To dziwne. to było bardzo ładne miejsce, ale nikt tu nie bywał oprócz mnie i Nialla. Ale mniejsza o to. Usiadłam na brzegu i patrzyłam się w dal. siedziałam w milczeniu, bez żadnych emocji. Tysiące myśli kłębiło mi się w głowie. Jak go o to zapytać? Jak on na to zareaguje? Co będzie jeśli Wiktoria ma rację? Z moich rozmyśleń oderwał mnie czyjś głos.
- Cześć Małgosiu!
- Cześć Niall! - powiedziałam i gestem pokazałam żeby usiadł
- Więc w jakiej sprawie chciałaś się spotkać?
- Chciałam z tobą pogadać
- A coś się stało. W sumie to nie wiem. Znaczy .... eee ... pokłóciłam się z Wiktorią
- O co poszło?
- No bo słyszała naszą wczorajszą rozmowę w kuchni i wywnioskowała, że znowu biorę, choć to nie prawda!
- ehm...
- Ale to jeszcze nie wszystko! Tak naprawdę chodzi o to, że oskarżyła mnie o to, że zabieram jej ciebie.
- Co?
- No, że ty.....
- co ja?
- No, że ty.... że ty.... że ty mnie kochasz . Że jakoś na mnie patrzysz i wgl... CZy ona ma rację?
- z czym ?
- No, że ... mnie kochasz.
- Małgosiu... jesteś moją najlepszą przyjaciółką i ty jesteś z Liamem. Nie to nie prawda.
- To wytłumacz to Wiki! Ona tego nie rozumie!
- Jasne wytłumacze to jej.
- Dzięki ... - przytuliłam się do niego. Siedzieliśmy tak w ciszy, ale takiej miłej ciszy. Nie potrzebowaliśmy słów, wystarczyła jego obecność, obecność najlepszego przyjaciela. Nagle spojrzałam mu w paczałka.
- Masz takie smutne oczy...
- Wydaje ci się - powiedział
- Coś cię gryzie. - To nie było pytanie , ale stwierdzenie. Widziałam to wyraźnie w jego oczach
- Małgosiu wszystko jest w porządku. Nic mi nie jest.
- Na pewno?
- Na pewno...
- Coś mnie nie przekonałeś
- Nic mi nie jest - powiedział z szerokim uśmiechem - Robimy dzisiaj wieczorem imprezę wpadniesz? Co ja się pytam musisz być !
- Ok, będę!
- No i prawidłowo - uśmiechnął się
- Lubię jak się uśmiechasz
- To teraz będę uśmiechał się cały czas
- I tak ma być!
- Może chodźmy już do domu bo jestem głodny
- Ha ha ! mogłam się tego spodziewać. To pójdziemy do was
- Dobra ! -Szliśmy w milczeniu. Widziałam, że intensywnie o czymś myślał. Czułam, że to było związane z jego smutkiem nad jeziorem. Był moim przyjacielem, ale nie zapytałam go o to już więcej. Nie miałam odwagi. Może kiedyś powie mi sam. Doszliśmy w końcu do domu.
- Cześć chłopaki - wrzasnęłam
- Cześć Małgosiu! - powiedzieli chórem
- Gdzie Liam ?
- Poszedł do was - powiedział Zayn
- Wiktoria zadzwoniła do niego. Ma mu coś ważnego do powiedzenia - Zakomunikował Harry - Wiesz może co to takiego ?
- Nie mam pojęcia - poczułam lekki niepokój. Na pewno mu powie o mojej przeszłości. O narkotykach. Ciekawe co sobie o mnie pomyśli. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie krzyk Harrego
- Co się stało? Czemu tak wrzeszczysz Harry?
- Louis obciął mi jednego loczka- powiedział z płaczem
- Lou to prawda?
- No co ? Chciałem sprawdzić jego reakcje - powiedział śmiejąc się
- To okropne! Mój biedny loczek! - krzyczał przez łzy Styles, trzymając w ręku kosmyk włosów. To było doprawdy bardzo zabawne. Chłopak płakał bo ucięto mu kosmyk włosów. Próbowałam zachować powagę,ale cos mi nie wychodziło
- Z czego wy się tak wszyscy śmiejecie, przecież to tragedia! Jak moje fanki na to zareagują? Będę skończony.
-Oj Harry! Może skleimy to taśmą - i znów wybuchłam śmiechem. Wzięłam taśmę i przykleiłam mu tego loczka.
- Już jest dobrze? - spytałam
- Tak ale mogłoby być lepiej - popatrzył złowrogim spojrzeniem na Louisa, który wciąż turlał się po podłodze za śmiechu
- Dobra dość tego przedstawienia. Słyszałam, że organizujecie imprezę ?
- Taak zapraszaj kogo chcesz
- Jasne, ale nie znam zbyt dużo ludzi więc na mnie nie liczcie
- A no tak!
Gadaliśmy jeszcze przez chwilę, gdy nagle wpadł Liam z Wiktorią
- Cześć kochanie ! - podeszłam i chciałam go pocałować na powitanie, a on mnie odepchnął
- Co ci jest? - zapytałam zdziwiona
- Co mi jest, ty mnie pytasz co mi jest?
- Nie wiem o co ci chodzi
- Nie udawaj, że nie wiesz!
- Ale ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi!
- Co to jest ? - spytał pokazując mi woreczek z prochami
- Skąd... to masz ?
- Wiktoria znalazła to w twoim pokoju!
- Ale to nie moje, ja.... ja nie biorę tego świństwa!
- To ciekawe dlaczego w Polsce skończyłaś na odwyku?
- Wszystko ci powiedziała o mojej przeszłości! Co z ciebie za przyjaciółka- wrzasnęłam do niej
- Chcę ci tylko pomóc - powiedziała
- Pomóc? Podrzucając mi te prochy i wmawiając mu, że biorę skoro to nieprawda?
- Skończ już te kłamstwa, powiedz skąd to masz
- Ja nie kłamię! dlaczego mi nie wierzysz?
- Dlaczego mi nie powiedziałaś o twoim nałogu
- Nie chciałam żeby te wspomnienia wróciły.
- to nie musiałaś znowu tego brać , jak to się skończyło poprzednim razem? Chcesz żeby to się powtórzyło?
- Nie chcę więc już nie biorę! Niall mi wierzy. prawda Niall?
- Tak wierzę ci ! - powiedział
- O proszę bardzo! Wiem też że mnie zdradziłaś !- powiedział Liam
- Co?
- tak to co słyszysz! I to jeszcze z moim przyjacielem - chłopcy spojrzeli sie na siebie z dziwnymi minami
- Co ci przyszło do głowy?
- Myślałem, że mnie kochasz -powiedział z łzami w oczach
- Przecież cie kocham ! I nie zdradziłam cię!
- Ciekawe co na to Niall - popatrzył na niego takim wzrokiem jakby chciał go zabić
- Co ty sobie ubzdurałeś.
- Ja ubzdurałem? Mógłbyś znaleźdź sobie dziewczynę, a nie dobierać się do mojej!
- Liam, kto ci powiedział takie bzdury?
- Nie ważne!
- Ważne. Chcę wiedzieć!
- Wiktoria widziała jak całowaliście się z Niallem
- Co ? Wiktoria, op co ci chodzi? Dlaczego kłamiesz! Czemu mi to robisz!
- Ja? Co ty robisz? Zdradziłaś swojego chłopaka
- To nie prawda -wrzasnęłam i wybiegłam z płaczem
- Małgosia! - usłyszałam za sobą głos Nialla , ale biegłam dalej. Padał deszcz, a ja biegłam dalej prosto przed siebie. Prawie wpadłabym pod samochód. Dobiegłam nad jeziorko i rzuciłam się na trawę. Byłam cała mokra, rozmazana i było mi strasznie zimno! Wyglądałam okropnie. Wciąż płakałam. Wiktoria wmówiła Liamowi jakieś bzdury! Podrzuciła mi narkotyki i do tego skłamała, że zdradziłam go z Niallem, czemu ona to zrobiła?
Przecież byla moja najlepsza przyjaciółką! Kurwa, nie ogarniam! Leżałam tam na trawie wciąż płacząc. Aż zmęczona zasnęłam!
***Niall****
- To nie prawda! - wrzasnąłem do Liama
- Taki z ciebie przyjaciel! Całowałeś się z moją dziewczyną!
- Wcale się z nią nie całowałem! Ta debilka ci to wszystko wmówiła! Dlaczego to zrobiłaś - krzyknąłem do niej
- Że niby kłamię!
- Tak!
- To jest tylko moja najlepsza przyjaciółka!
- Tak to się teraz nazywa
- Dlaczego mi nie wierzysz !
- Kochasz ją? - zapytał mnie Liam. Byłem strasznie zaskoczony. Milczałem - Kochasz ją, no odpowiedz do cholery! - wrzasnął
- Tak! Kocham ją! - krzyknąłem
- a więc jednak
- Kocham ją, ale nic między nami nie było! Wiem, że ona cię kocha , więc nie przeszkadzałem wam w niczym
- Całowałeś się z nią!
- Cholera jasna ! Widziałeś to? Nie ! Więc po co gadasz! Wierzysz jej , a Gośce w ogóle! I to jest zaufanie? Raczej wątpię - wykrzyknąłem i wyszedłem z domu poszukać Gosi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz